Malowanie dachu to prace, w których pogoda naprawdę rządzi. Można mieć najlepszą farbę i sprzęt, ale jeśli trafi się zły moment, powłoka może zacząć się łuszczyć już po kilku sezonach. Dlatego termin traktujemy równie poważnie jak samą robotę.
Najlepszy sezon: od późnej wiosny do wczesnej jesieni
Najbezpieczniejsze okno to od maja do września, gdy temperatury są stabilne, dni długie, a ryzyko przymrozków znikome. Blacha zdąży się nagrzać i wyschnąć, a farba prawidłowo związać z podłożem.
Nie znaczy to, że każdy słoneczny dzień jest dobry — liczy się też to, co działo się wcześniej i co przyjdzie później. Malowanie tuż po nocnym deszczu albo tuż przed załamaniem pogody to proszenie się o kłopoty.
Wróg numer jeden: wilgoć
Najczęstsza przyczyna problemów z przyczepnością to wilgoć uwięziona pod powłoką. Dlatego przed malowaniem powierzchnia musi być sucha na wskroś — nie tylko z wierzchu. Po myciu ciśnieniowym dajemy blasze czas, aż odda całą wodę.
Więcej o samym przygotowaniu znajdziesz we wpisie jak przygotować dach do malowania — to etap, który decyduje o wszystkim.
Upał i mróz — dwie skrajności
Zbyt wysoka temperatura też nie pomaga: w upale farba schnie za szybko, zanim zdąży się dobrze rozłożyć, co grozi nierównościami. Z kolei malowanie przy niskich temperaturach i porannej rosie po prostu się nie uda.
Dzięki doświadczeniu potrafimy wpasować realizację w dobre okno pogodowe i nie przeciągać prac. Planujemy roboty w całym regionie — od Krakowa po Wieliczkę.
Kiedy zgłosić się po termin
W praktyce najlepiej odezwać się wcześniej, jeszcze zimą lub wczesną wiosną. Sezon malarski jest krótszy niż się wydaje, a najlepsze terminy rozchodzą się szybko.
Zastanawiasz się nad tym sezonem? Zadzwoń — podpowiemy, kiedy realnie da się wpisać Twój dach w plan.


